dentist

DZIEŃ DENTYSTY, czyli jak kiedyś dbano o zęby

Jako dziecko przeraźliwie bałam się trzech rzeczy: Buki z bajki o Muminkach, potwora mieszkającego pod moim łóżkiem i oczywiście DENTYSTY. Niewiele się pod tym względem zmieniło i te trzy rzeczy nadal napawają mnie przerażeniem :).

I właśnie dlatego, kiedy ostatnio rozbolał mnie ząb, trochę się zdenerwowałam na samą myśl o tym, co mnie czeka.

Na szczęście wizyta u dentysty przebiegła szybko i sprawnie, choć niestety okazało się, że nie mogę już otwierać piwa zębami, jak to robiłam do tej pory, bo skończę kiedyś bez górnej jedynki :(.

Po wyjściu z gabinetu zaczęłam się zastanawiać:

„W jakim stanie byłyby moje zęby, gdybym urodziła się kilka milionów lat temu, w starożytnym Rzymie lub w średniowiecznej Europie?

Czy w wieku 20-30 lat byłabym bezzębną „ślicznotką?”

Przeprowadziłam małe śledztwo i oto czego się dowiedziałam:

Zęby człowieka pierwotnego

Gdybym przyszła na świat kilka milionów lat temu, być może już w młodości straciłabym kilka zębów i dokuczałby mi kamień nazębny, ale co ważne…nie miałabym próchnicy.

Milion lat temu ludzie odżywiali się inaczej niż my dziś, posiadali też inną florę bakteryjną i dlatego próchnica doskwierała im raczej sporadycznie.

Oczywiście w tamtych czasach nie znano past i szczoteczek, więc byłabym skazana na prymitywne metody czyszczenia zębów: źdźbła trawy, rybie ości, gałązki – to wszystko służyłoby mi do higieny jamy ustnej.

Białe zęby Rzymianina

W starożytnym Rzymie, Grecji i Egipcie mogłabym się pochwalić pięknym, śnieżnobiałym uśmiechem. Grecy, Rzymianie, Egipcjanie, a także Arabowie mieli świra na punkcie białych zębów i robili wszytko, by utrzymać je w dobrym stanie.

Tylko że metody, które stosowali, wydają mi się nieco…dziwne. No bo kto przy zdrowych zmysłach ściera sobie szkliwo pumeksem namoczonym w occie lub, co gorsza, w moczu? Albo czyści dziąsła spopieloną głową zwierząt i stosuje płukanki z krwi żółwia? A takie właśnie metody znano w starożytności.

Najpopularniejszym sposobem leczenia zębów było oczywiście ich wyrywanie. Do znieczulenia podczas ekstrakcji stosowano napary ziołowe lub akupunkturę (Chińczycy uważali, że na ciele człowieka istnieje ponad 100 miejsc, które należy nakłuć, by zniwelować ból w jamie ustnej).

W Egipcie wyrywano zęby kleszczami chirurgicznymi, w Chinach – palcami. Po wyrwaniu przypalano dziurę rozpalonym żelazem, żeby uniknąć infekcji (i to tak, przepraszam bardzo, na żywca?). W niektórych częściach świata (na przykład w Egipcie) w miejsce nieestetycznej dziury instalowano implanty.

W starożytnym świecie dentysta był osobą poważaną i szanowaną, ale jednocześnie wykonywanie tej profesji wiązało się z ogromnym stresem i ryzykiem, bo za nieudane leczenie groziła sroga kara („ząb za ząb”, jak głosił kodeks Hammurabiego).

Warto również wspomnieć, że część ludzi leczyła swoje zęby nie u profesjonalistów, lecz na ulicy, korzystając z usług dentystów-amatorów. Podobny zwyczaj istnieje dziś na przykład w Indiach – nikogo tam nie dziwi ani nie szokuje widok ulicznych pseudo-dentystów wyrywających zęby.

Średniowieczne problemy z zębami

Gdyby mnie rozbolał ząb i chciałabym go wyleczyć, to w średniowieczu miałabym spory problem ze znalezieniem zaufanej osoby, która mogłaby mi pomóc.

W 1215 roku na synodzie luterańskim wprowadzono zakaz wykonywania tej profesji przez osoby świeckie (tylko duchowni mogli leczyć zęby, ale wyrywanie i inne inwazyjne metody odpadały, bo oznaczały kontakt z krwią, a to było zdaniem kościoła niedopuszczalne). Jakie więc miałabym możliwości?

  1. Mogłabym liczyć na to, że ból zęba minie.
  1. Mogłabym czekać, aż choroba rozprzestrzeni się na cały organizm, dojdzie do zakażenia i umrę.
  1. Mogłabym spróbować domowych sposobów leczenia (płukanki ziołowe, modlitwy).
  1. I w końcu mogłabym udać się na pobliski jarmark, by tam skorzystać z usług dentystycznych świadczonych nieoficjalnie.

W związku z tym, że renoma profesji dentysty w czasach średniowiecza bardzo spadła i uniwersytety przestały kształcić specjalistów w tej dziedzinie, niemal każdy – nawet jeśli się na tym zupełnie nie znał – mógł zajmować się leczeniem i wyrywaniem zębów.

Na rysunku pochodzącym z XIV-wiecznej encyklopedii Omne Bonum widzimy zabieg wyrywania zęba kleszczami.
Na rysunku pochodzącym z XIV-wiecznej encyklopedii Omne Bonum widzimy zabieg wyrywania zęba kleszczami.

Kuglarze, kowale, a nawet kaci (ci ostatni na pewno mieli spore doświadczenie w „usuwaniu”) oferowali swe usługi i myślę, że musiało to być straszne, gdyż:

po pierwsze, nie stosowali żadnego znieczulenia (ewentualnie mocny cios w głowę, żeby pacjent choć na chwilę „odpłynął”)

po drugie, nie dbali o zachowanie odpowiednich warunków higienicznych, więc ryzyko powikłań i śmierci było spore.

Leonardo da Vinci i bezzębna Mona Lisa

Czy wiesz, dlaczego Mona Lisa ma zaciśnięte usta? Odpowiedź jest bardzo prozaiczna i jednocześnie mało romantyczna: prawdopodobnie cierpiała z powodu poważnych ubytków zębowych. Inaczej mówiąc, była szczerbata.

 

Dlaczego Mona Lisa się nie uśmiecha? Bo nie ma zębów, ha, ha, ha :)
Dlaczego Mona Lisa się nie uśmiecha? Bo nie ma zębów, ha, ha, ha :).

W czasach, kiedy da Vinci stworzył swój słynny obraz, w dziedzinie stomatologii zaszło wiele zmian (między innymi powstała pierwsza szczoteczka), jednak stan uzębienia wielu ludzi nadal pozostawiał wiele do życzenia. Braki w uzębieniu były normą, zarówno wśród najbiedniejszej, jak i najbogatszej części społeczeństwa.

Przyjrzyjmy się urodzonej ponad sto lat później żonie polskiego króla, Marii Sobieskiej, kobiecie pięknej, inteligentnej i…bezzębnej. Maria miała poważny problem z zębami – bardzo ją bolały, psuły się szybko i mocno puchła. Ówcześni dentyści nie wiedzieli, jak pomóc królowej, więc je po prostu wyrywali i dlatego prawdopodobnie już jako nastolatka nie cieszyła się pełnym uzębieniem.

Maria Sobieska, piękna, ale bez zębów.
Maria Sobieska, piękna, ale cóż z tego, skoro bez zębów.

Stomatologiczna rewolucja

Najstarsze specyfiki do czyszczenia zębów w postaci proszku pojawiły się już w starożytności : były to sproszkowane głowy, kopyta i kości zwierząt, a także pumeks i skruszone muszle.

Prawdziwa rewolucja w dziedzinie dentystki nastąpiła jednak dopiero w czasach nowożytnych:

– w XVIII i XIX wieku powstało wiele nowych narzędzi dentystycznych (na przykład pierwsze wiertło w 1875 roku);

– pod koniec XIX wieku pojawiła się pasta do zębów, która miała w swoim składzie mydło;

– początkowo pasty sprzedawano w słoiczkach, później firma Colgate wprowadziła znane nam pasty w tubie;

– środki do czyszczenia zębów czasem zamiast leczyć mocno szkodziły. Na przykład stosowana w latach 30. XX wieku pasta Tartaroff posiadała w swoim składzie kwas solny, który niszczył szkliwo;

– pierwsza pasta z fluorem powstała dopiero w 1950 roku.

Tortury dentystyczne

Za każdym razem, kiedy siadam na fotel dentystyczny, myślę o tych wszystkich torturach, jakim mogłabym zostać poddana. Sprzęt dentystyczny to idealne narzędzie tortur i rzeczywiście czasem był (i jest nadal) używany w celu zadawania cierpienia:

– w Czeczenii stosuje się metodę zwaną „wilcze kły” – ofiara jest przykuwana do krzesła, zmusza się ją do szerokiego otwarcia ust, między szczęki wkłada się drewniany kołek, a następnie dokonuje się piłowania zębów;

– funkcjonariusze w nigeryjskiej policji masowo stosują tortury w czasie przesłuchań (nawet wobec dzieci), podczas których np. wyrywają zęby;

– kiedyś w internetach przeczytałam, że prostytutkom w starożytnym Rzymie wyrywano zęby, żeby mogły lepiej obsłużyć swoich klientów, ale nigdzie nie znalazłam potwierdzenia i nie wiem, czy ta informacja jest prawdziwa (ale się dowiem i dam znać).

 

Św. Apolonia – patronka dentystów. Została spalona na stosie, a wcześniej zmiażdżono jej szczękę i powybijano zęby, gdyż nie chciała się wyrzec swojej wiary.
Św. Apolonia – patronka dentystów. Została spalona na stosie, a wcześniej zmiażdżono jej szczękę i powybijano zęby, gdyż nie chciała się wyrzec swojej wiary.

Szczerze współczuję naszym przodkom, którzy narażeni byli na spore cierpienia podczas zabiegów stomatologicznych i jednocześnie cieszę się, że dziś medycyna stoi na tak wysokim poziomie.

Jak to dobrze, że wizyta u dentysty nie jest już traumatycznym przeżyciem.

Moje zdjęcie2
A tak bym wyglądała bez górnej jedynki. Nadal sexy:)

****************************************************************************************

Źródła:

http://pacjenci.dentonet.pl

http://asystentki.dentonet.pl

http://www.washingtonsblog.com

http://www.wiadomosci24.pl

http://www.krajewscy.lublin.pl

http://stomatologia.wieszjak.polki.pl

http://sredniowiecze.zdrowo.info.pl