Equality

DZIEŃ WALKI Z DYSKRYMINACJĄ RASOWĄ. Krótka historia rasizmu

Myślę „rasizm” i od razu mam przed oczami scenę z filmu „Django”. Wiecie, tę, w której plantator Calvin Candie wyciąga na stół Bena, czyli czaszkę starego czarnego niewolnika.

Następnie przecina ją i pokazując wgłębienia, które chyba tylko on sam widzi, próbuje udowodnić, że czarny człowiek nigdy nie dorówna białemu. Powtarza przy tym różne pseudonaukowe bzdury typu: „W czaszce Murzyna obszar związany z uległością jest większy niż u białego człowieka”.

Calvin Candie był zagorzałym wyznawcą frenologii, czyli teorii, która głosi, że na podstawie budowy czaszki można udowodnić przewagę jednej rasy nad drugą oraz określić umiejętności człowieka. To pewnie na widok mojej czaszki krzyknąłby z niedowierzaniem: „Skubana, ta to miała łeb jak Einstein!” (Tak, wiem, Einstein to trochę późniejsze czasy. Ale porównanie mojej skromnej osoby z tym wielkim naukowcem bardzo mi się spodobało :). 

Grecka ksenofobia początkiem rasizmu

Już starożytni Grecy dzielili społeczeństwa na lepsze i gorsze, siebie zaliczając oczywiście do tej pierwszej grupy.  Dużo do powiedzenia w tym temacie mieli dwaj starożytni myśliciele: Hipokrates i Arystoteles. I choć nazwanie ich pieprzonymi-rasistami-którym-się-wydaje-że-pozjadali-wszystkie-rozumy byłoby dużą przesadą, to nic nie zmieni faktu, że właśnie ich sposób postrzegania świata stał się, jak twierdzi Rafał Pankowski, „rdzeniem europejskiej ksenofobii leżącej u podstaw dyskursu rasistowskiego”. Mądrze napisał, szkoda tylko, że nic z tego nie rozumiem :).

 I tak, według Hipokratesa, ludzie urodzeni w łagodnym klimacie (miał na myśli siebie i innych Greków, cwaniaczek) mogą się rozwijać i doskonalić, natomiast ci, którym przyszło żyć w niesprzyjających warunkach (czyli na przykład w Afryce) będą się powoli degenerować.

Arystoteles, czyli starożytny specjalista od wszystkiego, taki człowiek-orkiestra, który potrafiłby wyleczyć depresję, naprawić zęba i przy zimnym piwku porozmawiać z Tobą na filozoficzne tematy, pisał, że co prawda wszyscy jesteśmy wypełnieni identyczną materią, czyli duszą, ale to wcale nie znaczy, że wszyscy jesteśmy równi.

Jego zdaniem tylko u wybranych (u mężczyzn, rodowitych Greków) dusza zdoła się rozwinąć i w pełni ukształtować. Pozostali (kobiety, niewolnicy, wszyscy nie-Grecy) nigdy nie osiągną takiego poziomu.

Do teorii Arystotelesa bardzo chętnie nawiązywali XVI- i XVII-wieczni handlarze niewolników, kupcy oraz duchowni, którzy chcieli w ten sposób usprawiedliwić niewolnictwo.

Rasizm w  średniowiecznym islamie

Tak to już jest, że rasizm pojawia się niemal wszędzie tam, gdzie stykają się ludzie pochodzący z różnych światów. W związku z tym, że średniowieczna Europa była dość „zamknięta” i kontakt z „obcymi” był mocno ograniczony, również powodów do rasistowskich zachowań było raczej niewiele.

Inaczej sytuacja przedstawiała się w świecie muzułmańskim, czyli:

– w arabskiej Hiszpanii

– w Maroku

– w Afryce Północnej

– na Bliskim i Środkowym Wschodem

– w północnych Indiach

Na te tereny sprowadzano w średniowieczu niezliczone ilości czarnych niewolników z Afryki, do których często odnoszono się – między innymi ze względu na „nieprzyjemny” odcień skóry – z niechęcią i pogardą.

Na sposób traktowania czarnych wpływ miały również teorie głoszone przez niektórych muzułmańskich myślicieli. Na przykład niejaki Ibn Chaldun uważał, że Murzyni bardziej przypominają głupie zwierzęta niż rozumnych ludzi…

Rasizm w nowożytnej Europie

W XV wieku Portugalczycy zaczęli penetrować tereny Zachodniej Afryki. Chcieli zdobyć złoto, ale szybko doszli do wniosku, że handel czarnymi niewolnikami będzie bardziej opłacalny. 

Porywali ludzi siłą lub wykupywali ich z rąk afrykańskich władców, oferując w zamian sól, wyroby metalowe, tkaniny czy konie (1 koń = 12 niewolników). Wkrótce w ślad za Portugalią poszła Hiszpania, a w kolejnych wiekach również Holandia, Anglia, Francja.

Nastawienie ludności europejskiej do czarnych niewolników było na początku pełne współczucia, ale już na przełomie XV i XVI wieku sytuacja zmieniła się diametralnie. Niski poziom cywilizacyjny przybyszów z Afryki, ich niemiły dla białych kolor skóry – to wszystko sprawiło, że współczucie ustąpiło miejsca pogardzie. A od pogardy już tylko krok do nienawiści i rasizmu.

Oczywiście handel ludźmi jest i był niezgodny z zasadami chrześcijańskimi, więc należało w jakiś sposób uzasadnić ten niegodziwy proceder i uspokoić sumienia wiernych. Dlatego duchowni powtarzali, że:

– Murzyni są sprowadzani do Europy dla własnego dobra, bowiem pozostając w swoim kraju byliby jako poganie skazani na potępienie;

– niektórzy rodzą się, by pełnić rolę niewolnika (o czym mówił już Arystoteles);

czarni to potomkowie Chama, czyli wyklętego syna Noego, a ich aktualna sytuacja jest karą za grzechy przodka;

czarni nie mają duszy i są niemal jak zwierzęta.

 Indianin kontra biały człowiek

Podejrzewam, że kiedy biały człowiek po raz pierwszy zetknął się z Indianinem, obie strony musiały przeżyć ogromny szok. Spotkanie dwóch tak odmiennych kultur nie mogło się dobrze skończyć.

Biedni Indianie! Nie zdawali sobie sprawy, że przybycie Krzysztofa Kolumba w 1492 roku do wybrzeży Ameryki będzie w gruncie rzeczy początkiem końca ich istnienia… Zdecydowana większość Indian zmarła na skutek przywleczonych przez Europejczyków chorób (ospa, gruźlica i inne), inni ucierpieli na skutek prześladowań.

Biały człowiek bardzo szybko przystąpił do dyskryminowania ludności autochtonicznej: przejmował jej tereny, narzucał nowy styl życia, zmuszał do ciężkiej pracy, a także rozpowszechniał rasistowskie teorie:

– Indianie, podobnie jak Murzyni, nie są ludźmi, lecz jakimś podgatunkiem pozbawionym duszy;

– skoro nie są ludźmi i nie pochodzą od Adama, to nie zasługują na szacunek i dobre traktowanie;

– cechuje ich niższy poziom cywilizacyjny oraz barbarzyństwo.

Postępowano z nimi bardzo brutalnie, o czym zaświadczył XVI-wieczny duchowny, Bartolomé de las Casas.

Był on w młodości duszpasterzem Hiszpanów dokonujących krwawego podboju Kuby. W nagrodę otrzymał kawałek ziemi i własnego niewolnika, ale wyrzuty sumienia tak bardzo mu dokuczały, że postanowił przejść „na jasną stronę mocy” i stanąć w obronie uciemiężonych Indian.

Jego niewielka książeczka zatytułowana „Krótka relacja o wyniszczeniu Indian” obfituje w drastyczne opisy tortur, jakim byli oni poddawani. Oto kilka wybranych cytatów:

– „W ciągu czterdziestu lat chrześcijanie zabili przeszło dwanaście milionów ludzi” (tutaj autor trochę przesadził, w rzeczywistości zginęło około 2 milionów Indian).

– „Wchodzili do wiosk i nie przepuszczali dzieciom, starcom, ani kobietom, ciężarnym czy położnicom, ale rozpruwali im brzuchy i ćwiartowali (…). Odrywali za nóżki niemowlęta od piersi matek i roztrzaskiwali im głowy o skały (…). Inne dzieci przeszywali mieczem, podobnie robili z matkami.”

– „Robili długie szubienice i wieszali po trzynastu na każdej – tak, że wisielcy prawie dotykali nogami ziemi, a podkładając drzewo i ogień palili ich żywcem.”

– „Kiedy Hiszpanie wychodzili z tego królestwa, jeden z nich namawiał syna władcy pewnego ludu, żeby z nim poszedł (…). Chłopiec odmawia. Tamten wtedy wyjmuje nóż i obcina mu najpierw jedno ucho, potem drugie. A gdy chłopiec powtarza, że nie chce opuścić swej ziemi, obcina mu nos (…).”

– „Ten przeklęty człowiek (…) starał się gwałcić Indianki, aby sprzedając ciężarne niewolnice dostać za nie więcej pieniędzy.”

Mordowanie Indian podczas podboju Kuby.
         Bestialskie traktowanie Indian podczas podboju Kuby.

XIX-wieczna rewolucja rasizmu

Prawdziwy wysyp rasistowskich teorii nastąpił w XIX wieku. Zwolennicy tzw. szkoły rasowo-antropologicznej uznali, że w wyniku ewolucji człowiek wykształcił określone rasy, czyli grupy posiadające pewne wspólne cechy wrodzone, dziedziczne, niezmienne. Rasy te dzielą się na wyższe (to my!) i niższe (to oni!), a ich mieszanie się jest niepożądane. Oto kilku wybranych przedstawicieli tej doktryny:

Joseph Arthur de Gobineau. To on, na podstawie koloru skóry, dokonał podziału na 3 rasy:

– biała, czyli aryjska. Rasa panów, władców, ludzi bardzo inteligentnych.

– żółta, czyli męska. Rasa kupców, ludzi o przeciętnej inteligencji.

– czarna, czyli kobieca. Rasa ludzi uczuciowych, obdarzonych słabą wolą.

Najbardziej wartościowym przedstawicielem rasy białej jest – zdaniem pana Gobineau – tzw. ario-germańska arystokracja francuska (Gobineau był oczywiście Francuzem. Przypadek? Nie sądzę.)

Houston Stewart Chamberlain. Głosił potrzebę czystości rasy. Powtarzał, że najlepsza jest rasa teutońska, a jej najbardziej wartościowi przedstawiciele zamieszkują państwo niemieckie. Chyba nie muszę dodawać, w jakim kraju on sam mieszkał aż do śmierci?

Georges Vacher de Lapouge. Wymienia trzy podstawowe rasy: aryjska (najlepsza), alpejska (taka sobie), śródziemnomorska (najgorsza). Jeśli dojdzie do wymieszania ras, to cywilizacja upadnie (jakoś na razie się trzymamy).

Otto Ammon. Uważał, że klasy wyższe powinny zostać odizolowane od pozostałych klas (czyli co? powinny się zamknąć w klatce?).

O ile w XIX wieku ograniczano się do tworzenia kolejnych teorii rasistowskich, o tyle w XX, jak wiemy, przystąpiono do ich realizacji w praktyce. 

Na dziś koniec z przynudzaniem! 


Bibliografia:

  1.  Bieżuńska-Małowist Iza, Małowist Marian, Niewolnictwo, Czytelnik, Warszawa 1987
  2.  De Las Casas Bartolome, Krótka relacja o wyniszczeniu Indian, W drodze, Poznań 1988
  3.  Pankowski Rafał, Rasizm a kultura popularna, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2006
  4.  Sylwestrzak Andrzej, Historia doktryn politycznych i prawnych, LexisNexis, Warszawa 2003
  5. <http://histmag.org/Diabel-jako-Murzyn.-Sredniowieczne-korzenie-rasizmu-1734>.
  6. <http://docslide.pl/documents/historia-rasizmu.html>.