rodakowski-wojna-kokosza_dOAlz3u_jpg

O alkoholowych zwyczajach Jagiellonów słów kilka

Jak wiemy z poprzedniego wpisu, Piastowie (z niewielkimi wyjątkami) lubili alkohol. A jak sprawa wyglądała z Jagiellonami? Czy oni również biesiadowali do utraty tchu?

Jeśli interesują Cię alkoholowe zwyczaje tego potężnego rodu, to super, bo właśnie przygotowałam nowy, mega ciekawy wpis na ten temat.

Władysław Jagiełło – trzeźwy i nieokrzesany

13-letnia Jadwiga Andegaweńska miała co najmniej trzy dobre powody, żeby się kompletnie załamać na wieść o tym, że poślubi Jagiełłę.

Władysław Jagiełło, fragment ołtarza z Katedry Wawelskiej
Czy tylko mnie się wydaje, że ma tu Jagiełło jakąś taką nieproporcjonalnie długą szyję?

Po pierwsze, Jagiełło był stary. W dniu ślubu mógł mieć już około 34 lat…Nie, no rzeczywiście, 30 lat na karku to naprawdę starczy wiek. Pora umierać…

Po drugie, Jagiełło był Litwinem, a Litwinów uważano wówczas za nieokrzesanych i agresywnych dzikusów.

Po trzecie, Jagiełło był – jak głosiła plotka – „ładny inaczej”, a do tego…owłosiony niczym niedźwiedź.

Mimo początkowej niechęci i ogromnych różnic, jakie dzieliły Jadwigę i Jagiełłę, ich małżeństwo okazało się całkiem udane, choć o wybuchających wulkanach namiętności, orgazmach jak trzęsienie ziemi i eksplozjach rozkoszy w przypadku tej dwójki raczej nie można mówić.

Różniło ich niemal wszystko, między innymi stosunek do alkoholu.

Jak wynika z rachunków prowadzonych przez sekretarza królowej, Jadwiga nie była ascetką. Wiemy, że lubiła dobrze zjeść, a po posiłku napić się czerwonego bądź białego wina. Jagiełło z kolei od wina preferował wodę i z powodzeniem mógłby wziąć udział w konkursie na najtrzeźwiejszego władcę Polski.

O Kazimierzu, który alkoholem się brzydził

Syn Jagiełły, Kazimierz Jagiellończyk bardzo upodobnił się do ojca: uwielbiał polować, bardzo dbał o higienę, a nade wszystko nie spożywał alkoholu, bo jego zapachem i smakiem się brzydził. Poza tym był prostolinijny i dobrotliwy, choć bywał też despotycznym i upartym jak osioł sztywniakiem. Po kilku głębszych na pewno by się wyluzował.

Portret Kazimierza Jagiellończyka
To on, najtrzeźwiejszy z Jagiellonów. Kazimierz Jagiellończyk. Jak na mój gust, powinien mieć przydomek Śliczny.

Kazimierzowi bardzo zależało, by jego synowie stali się w przyszłości władcami mądrymi, pobożnymi i wstrzemięźliwymi jak on sam. No cóż, marzenie króla nie do końca się ziściło…

Jan Olbracht, pierwszy pijak w rodzinie

Pierwszą czarną i do tego nietrzeźwą owcą w rodzinie okazał się trzeci z kolei syn Jagiellończyka, Jan Olbracht.

Olbracht uwielbiał imprezować. A na imprezach, w których brał udział, zawsze było dużo dobrego jedzenia, dużo mocnego alkoholu i jeszcze więcej ładnych panienek do „zaliczenia”.

Syn Kazimierza z chęcią oddawał się cielesnym przyjemnościom. Kiedy naszła go ochota na małe bara-bara, nie przepuszczał żadnej pannicy, a jeśli któraś była szczególnie odporna na jego wdzięki, po prostu brał ją siłą.

Jan_I_Olbracht_by_Bacciarelli
Jan Olbracht ze własnej osobie

Alkohol, niezdrowe jedzenie i przypadkowy seks okazały się mieszanką bardzo niebezpieczną. Mając niespełna 40 lat, król bardzo podupadł na zdrowiu i wkrótce zmarł. Bezpośrednią przyczyną śmierci była podobno kiła.

Dwaj młodsi bracia Jana, Aleksander i Franciszek, również zeszli z tego świata na skutek syfilisu. Aleksander zachorował, mimo że prowadził bardziej wstrzemięźliwy i higieniczny tryb życia, to znaczy pił wino z umiarem i nie biegał za spódniczkami jak starszy brat.

Franciszek natomiast był niezłym gagatkiem. Jako aktywny polityk i duchowny nawoływał do życia w skromności. Kiedyś nawet wystosował list do swojego brata, w którym prosił go, by się w końcu opamiętał i zszedł ze złej drogi. Sam jednak pił na umór (głównie mocne piwo piotrkowskie) i tarzał w rozpuście, o czym wspominają niemal wszyscy kronikarze.

Zygmunt Stary, ale jary

Ze wszystkich wspomnianych wyżej synów Kazimierza, najstabilniejszy emocjonalnie i najbardziej ogarnięty życiowo okazał się Zygmunt zwany Starym. Gdy ogłoszono go królem, był już „mocno posunięty” w latach – miał, proszę państwa, całe 42 lata. „Wybierałem garnitur do trumny, a tu taka niespodzianka. Mówią mi, że królem zostałem”.

Trzeba przyznać, że mimo „sędziwego” wieku całkiem dobrze się trzymał. I do tego żył ponad 80 lat! Na tak dobrą formę króla wpłynęło kilka czynników:

  • umiarkowanie w piciu. Zygmunt nie nadużywał alkoholu, choć miał jedną małą słabość: każdego dnia rano pił piwo grzane. Ale nie powinno to nikogo szokować – spożywanie piwka czy też winka do porannego posiłku było powszechnym zwyczajem w całej Europie. Poza tym, kto nigdy z rana nie strzelił kielicha, niech pierwszy rzuci kamień!
  • wstrzemięźliwość seksualna. Zygmunt za spódniczkami się nie uganiał. Zanim podjął jakże trudną dla każdego mężczyzny decyzję o zmianie stanu cywilnego, chędożył najprawdopodobniej tylko z jedną kobietą. Dzięki temu uniknął kiły i innych nieprzyjemnych konsekwencji wynikających z uprawiania promiskuitycznego seksu („promiskuityczny”fajne słowo. Muszę sprawdzić w słowniku, co oznacza).

    Zygmunt_I_Stary
    Zygmuś Stary
  • poczucie humoru. Król był pozytywnie nastawiony do świata, dzięki czemu przetrwał niejedną małżeńską burzę z wariatką Boną. A musicie wiedzieć, że żona miłościwie panującego miała wyjątkowo trudny charakter, który wszystkim dookoła dawał się we znaki. Kiedy dopadła ją chandra, a zdarzało się to dosyć często, głośno krzyczała, tłukła porcelanę, rzucała się na ziemię jak małe dziecko.

Zygmunt August, trzeźwy seksoholik

Zygmunt August miał mnóstwo zalet, które czyniły go władcą niemal idealnym: był wykształcony, znał języki, pęknie się wysławiał, pijał niewielkie ilości alkoholu.

Ale z drugiej strony zmagał się ze straszną chorobą, która zniszczyła mu życia: był uzależniony od seksu. Pod koniec życia wręcz pławił się w rozpuście. Winą za nałóg Augusta można obarczyć jego toksyczną matkę, królową Bonę, która, jak pisał Jerzy Besala, „pomyliła miłość z kontrolowaniem syna”.

Zaborcza i nieustępliwa Bona chciała mieć wpływ na każdy aspekt życia swojego dziecka, również na jego życie erotyczne. Źródła podają, że podsunęła mu do łóżka jedną ze swych dwórek, Włoszkę, Dianę di Cordone. Gdyby tylko wiedziała, że Diana jest nosicielką kiły, którą zarazi młodego królewicza i tym samym przyczyni się do jego bezpłodności i wygaśnięcia wielkiej dynastii…


Bibliografia:

Jerzy Besala, Alkoholowe dzieje Polski, Zysk i S-ka, Poznań 2015

Jerzy Besala, Małżeństwa królewskie. Jagiellonowie, Bellona i Muza SA, Warszawa 2006