Młoda kobieta w tradycyjnym polskim stroju

O słowiańskich zwyczajach słów kilka

Co nasz pradziad Słowianin sądził o seksie przed ślubem i dziewictwie? Jakiej kary mogła się spodziewać kobieta, która zdradziła swojego męża? Dlaczego teść sypiał ze swoją synową?

Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w moim kolejnym wpisie zatytułowanym „O słowiańskich zwyczajach słów kilka.”

Tylko nie dziewica

Nasz pradziad Słowianin nie dogadałby się ze współczesnym muzułmaninem w kwestii dotyczącej seksu przed ślubem  i dziewictwa. Podejrzewam wręcz, że mogłoby dojść do wielkiej awantury.

Koran mocno piętnuje wszelkie akty seksualne przed ślubem – prawdziwy muzułmanin może pozwolić sobie na chwile miłosnego uniesienia tylko w towarzystwie własnej żony.

Jeśli jednak dojdzie do bliższych kontaktów między nie-małżonkami, to konsekwencje mogą być straszne: w takich krajach jak na przykład Afganistan stosuje się kary chłosty, a nawet śmierci (dotyczy to głównie kobiet, bo to one przed zawarciem związku małżeńskiego muszą być czyste jak łza).

A ja to wyglądało u dawnych Słowian? Dużo na ten temat wiemy dzięki relacji żydowskiego podróżnika, Ibrahima ibn Jakuba, który w X wieku zwiedził kraje słowiańskie i dobrze poznał tradycje Słowian. Oto co pisał w swoim dzienniku:

Kobiety ich, kiedy wyjdą za mąż, nie popełniają cudzołóstwa; ale panna, kiedy pokocha jakiego mężczyznę, udaje się do niego i zaspokaja swoją żądzę. A kiedy małżonek poślubi [dziewczynę] i znajdzie ją dziewicą, mówi do niej: „gdyby było w tobie coś dobrego, byliby cię pożądali mężczyźni i z pewnością byłabyś sobie wybrała kogoś, kto by wziął twoje dziewictwo”. Potem ją odsyła i uwalnia się od niej.

Z tego fragmentu wynika, że:

słowiańskie dziewczyny cieszyły się dużą swobodą seksualną (choć nie wszyscy historycy się ze mną zgodzą, niektórzy twierdzą, że mogły one „zaszaleć” tylko podczas określonych świąt);

– samodzielnie podejmowały decyzje o wyborze partnerów;

żony-dziewice nie były mile widziane: coś musiało być z nimi nie tak, skoro nigdy nie obcowały z żadnym mężczyzną;

To wcale nie znaczy jednak, że na ziemiach naszych przodków panowała zupełna swoboda i swawola. Pewne reguły obowiązywały.

Po pierwsze, informacje o swoim życiu intymnym należało zachować dla siebie. Para, którą przyłapano na gorącym uczynku, mogła zostać poddana srogiej karze.

Po drugie, należało uważać, aby – jak to się mówi – nie zaliczyć wpadki. Ciąża przed ślubem zwiastowała poważne problemy – i w tym przypadku kara mogła być surowa.

Po ślubie

Niestety, wszelkie swobody, jakimi cieszyły się młode kobiety, kończyły się wraz ze ślubem. Życie słowiańskiej żony nie było sielanką (a czy dzisiaj jest?). Stawała się ona poniekąd własnością swojego męża. Gdyby się okazało, że jest bezpłodna lub chora, mogłaby zostać bez skrupułów wypędzona z domu.

Poza tym, o ile młoda dziewczyna mogła sobie pozwolić na wiele, o tyle żona musiała trzymać swoją seksualność w ryzach. Biada tej, która by się dopuściła małżeńskiej zdrady. Kobietę, która nie dochowała wierności karano na różne sposoby:

– okaleczano ją (na przykład obcinano nos);

– potomstwo zrodzone z nielegalnego związku zabijano lub oddawano w niewolę;

zmuszano ją do karmienia piersią nowo narodzonych szczeniąt (WTF?!);

– poddawano karze śmierci.

Cudzołóstwo było bardzo napiętnowane oczywiście nie z powodów religijnych czy moralnych.

Problem polegał na tym, że w dawnych czasach nie wykonywano badań genetycznych potwierdzających ojcostwo. Gdyby więc zdradzająca kobieta zaszła w ciążę i urodziła dziecko, to w jaki sposób ustalić, kto jest ojcem? Było to prawie niemożliwe, a przecież żaden mężczyzna nie mógł pozwolić, by do jego rodu przedostał się obcy materiał genetyczny.

Rozwódki i wdowy

Czasem tak bywa, że w małżeństwie się nie układa. Zamiast żyć w niesatysfakcjonującym związku, wiele osób podejmuje decyzje o rozwodzie.

Dawniej słowiańskie kobiety nie posiadały takiej możliwości. Jeśli któraś z nich nie była szczęśliwa ze swoim mężem i chciała od niego odejść, to…miała pecha. Bez jego zgody nie mogła podjąć takiej decyzji.

W najgorszej sytuacji znajdowały się jednak nie sfrustrowane mężatki, a wdowy. Los kobiet po śmierci męża był bardzo niepewny – często zdarzało się, że w imię tradycji były one zabijane (palone na stosie) i w ten sposób dołączały do swoich zmarłych małżonków.

Jeden mąż, kilka żon

W niektórych rejonach świata po dziś dzień praktykowane jest wielożeństwo. Znamy wiele jego odmian, ale mnie szczególnie spodobała się powszechna na przykład w Tybecie poliandria (jedna kobieta, kilku mężczyzn – to brzmi interesująco :).

Kościół od zawsze stanowczo potępiał wielożeństwo i walczył bardzo ostro z tym zjawiskiem, więc po wprowadzeniu chrześcijaństwa ta tradycja na słowiańskich ziemiach zaczęła powoli zanikać, ale wcześniej…Hulaj dusza, piekła nie ma!

Wśród naszych polskich przodków przeważała raczej monogamia, natomiast u wschodnich sąsiadów spotykane były:

poligamia (jeden mężczyzna, kilka kobiet)

Mężczyźni mieli pozwolenie na posiadanie kilku żon, jednak z powodów ekonomicznych tylko najbogatsi mogli pozwolić sobie na taki luksus;

snochactwo (teść obcuje ze swoją synową)

Czasem dochodziło do współżycia mężczyzny z żoną niepełnoletniego syna – jak mniemam, teść chciał w ten sposób sprawować kontrolę nad każdym aspektem życia swojej rodziny;

poliandria braterska, czyli kilku spokrewnionych ze sobą mężczyzn ma jedną żonę. Zdarzało się i tak, że mężczyzna „dziedziczył” żonę brata po jego  śmierci.

Święto młodych

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego tak chętnie przyjmujemy zachodnie zwyczaje, a jednocześnie zapominamy o własnych tradycjach?

Takie na przykład Walentynki – czy to amerykańskie święto jest nam do życia niezbędnie potrzebne?

Postuluję więc za tym, abyśmy – jak na prawdziwych patriotów przystało – świętowali nasze słowiańskie święto miłości, które zgodnie z tradycją przypada na noc z 21 na 22 czerwca i nazywa się Nocą Kupały.

W tę noc, która nie bez powodu stała się ulubioną nocą młodych Słowian, można było sobie pozwolić na wiele. Młodzi zgodnie z tradycją szukali wtedy swojej drugiej połówki (i nie chodzi tu bynajmniej o 0,5 litra, które chłodzi się w lodówce :) – panienki przygotowywały wianki i puszczały je w nurt rzeki, a szczęściarz, który taki wianek wyłowił, mógł udać się z jego właścicielką do lasu, aby tam spędzić kilka miłych, intymnych chwil.

Tej nocy ludzie bawili się do upadłego: skakali przez ogniska i tańczyli, co miało ich uchronić przed nieszczęściem i chorobą, a także podobno…uprawiali przygodny seks grupowy, który – jak wierzono – pobudzał siły witalne ludzi i przyrody.

Muszę przyznać, że niektóre słowiańskie zwyczaje bardzo mi się podobają :).


Wszystkim zainteresowanym polecam pełną ciekawostek stronę poświęconą Słowianom:

http://slowianolubia.blogspot.com/

a także portal kulturalno-informacyjny:

http://www.obliczakultury.pl/publicystyka/obyczaje-swiata/2441-noc-kupaly-noc-swietojanska